piątek, 26 lutego 2010

Piątkowe selekcje.

#3 Odra Wodzisław - Lechia Gdańsk
Typ: 1
Kurs: 2.25
Bukmacher: Unibet
Stawka: 4/10

#4 Cracovia Kraków - Legia Warszawa
Typ: 2
Kurs: 2.10
Bukmacher: Bwin
Stawka: 4/10

Wracamy do rozgrywek polskiej ekstraklasy. Wzmocniona Odra Wodzisław ma przed sobą ciężkie mecze - ciułanie punkcików potrzebnych do utrzymania będzie miało miejsce do końca sezonu. Działacze z Wodzisławia podeszli do sprawy profesjonalnie - sprowadzili kilku nowych graczy, którzy mają obycie z ekstraklasą. Onyszko, Cantoro, Brasilia, Magdoń, Chmiest, Grzegorzewski, Kolendowicz - to nazwiska znane i szanowane w polskiej społeczności piłkarskiej. Lechia statycznie, raczej bez większych transferów. Odra łapie wiatr w żagle - bynajmniej tak zapowiada trener i zawodnicy ekipy z Wodzisławia. Fakt faktem, ten klub zasługuje na grę w najlepszej polskiej lidze i mam nadzieję, że dobrze rozpoczną rundę rewanżową.

Cracovia od zawsze była, jest i będzie ciężkim przeciwnikiem do ogrania, szczególnie u siebie. W ekipie Legii pojawiła się nowa twarz - Dong Fangzhuo znany bardziej z gry dla... rezerw Manchesteru United. Końcówka pierwszej rundy przyniosła kibicom Czarnej Elki wiele powodów do zadowolenia. Legia doliczając ostatni mecz towarzyski (z Levski Sofia, wygrana 0:2) nie przegrała od 10 spotkań i nic nie stoi na przeszkodzie, by tą serię kontynuować. Ważne zwycięstwo nad Wisłą Kraków zbliżyło "Dumę Stolicy" do fotelu lidera. Strata do Wisły wynosi już tylko 5 punktów i Legioniści włączają się w walkę o mistrzostwo. By osiągnąć ten cel, muszą dobrze prezentować się szczególnie w takich spotkaniach.

czwartek, 25 lutego 2010

Typ nr.2 - rozliczenie.

AS Roma - Panathinaikos Ateny
Typ: 1
Kurs: 1.45
Bukmacher: Unibet
Stawka: 4/10

No i pierwsza pomyłka.

Typ nr.2!

AS Roma - Panathinaikos Ateny
Typ: 1
Kurs: 1.45
Bukmacher: Unibet
Stawka: 4/10

Bardzo ciekawe spotkanie odbędzie się już dzisiaj w rewanżowej kolejce spotkań ligi europejskiej. Po zaciętym pierwszym meczu, w którym Panathinaikos wygrał w Atenach 3:2, Roma przystępuje do spotkania jako murowany faworyt. Gospodarzom wystarczy jednobramkowe zwycięstwo (1:0 lub 2:1). Gospodarze są jednak osłabieni i granie handicapów raczej nie wchodzi w grę. Na szpicy w tym spotkaniu wystąpi Mirko Vucinic, który zagwarantował w niedzielę cenne trzy punkty z Catanią. Grecka drużyna w niedzielę przegrała wyjazdowe spotkanie z Paokiem Saloniki (2:1), a jedyną bramkę dla gości zdobył Cisse. Braki w składzie gospodarzy głównie tyczą się formacji napastników. Ze składu wypadli: Toni, J.Sergio, Totti, Pizarro. W składzie gości na pewno nie zobaczymy Seitaridisa i Rodrigueza. Roma u siebie nie przegrała od 14 spotkań, stąd też można mówić o niezdobytej twierdzy Stadio Olimpico. Wydaje się, że Grecy mimo pierwszego zwycięstwa mają małe szanse na awans. Co prawda, wystarcza im remis, jednak nie dać sobie strzelić bramki w Rzymie jest naprawdę ciężko. Ostatni raz ta sztuka udała się drużynie Livorno (0:1), jednak był to okres wzmożonej ilości kontuzji w szeregach Romy. Dodatkowo, Giallorossi w ostatnich 10 spotkaniach stracili tylko 5 bramek, a zaaplikowali przeciwnikom 18. Myślę, że warto zagrać to spotkanie.

niedziela, 21 lutego 2010

Bologna - Juventus Turyn
Typ: 2
Kurs: 1.92
Bukmacher: Pinnacle Sports
Stawka: 6/10

Pierwsza analiza trafiona :)

sobota, 20 lutego 2010

Nowość - typy bukmacherskie

Wprowadzam do bloga kolejną nowość. Tym razem będą to typy z analizami bukmacherskimi. Nie będzie ich dużo, tylko najwybitniejsze selekcje z danego dnia.

Pierwszy typ na 21 lutego, godzina 15:00. Pojedynek w Serie A, pomiędzy Bologną, a Juventusem. Faworytem bez wątpienia goście, dodatkowo gospodarze są trapieni kontuzjami bramkostrzelnych zawodników.

Bologna - Juventus Turyn
Typ: 2
Kurs: 1.92
Bukmacher: Pinnacle Sports
Stawka: 6/10

Zdecydowanym faworytem tego spotkania jest ekipa gości, która powoli zażegnuje kryzys, przez który straciła szanse na mistrzostwo włoskiej ligi. Bologna aktualnie na 14 miejscu ma w miarę bezpieczną przewagę nad strefą spadkową - 5 punktów. Co ciekawe ekipa ta nie przegrała od 6 spotkań. Mimo to warto grać na gości, z którymi Bologna nie wygrała od 12 lat na swoim stadionie. Juve w lutym gra o niebo lepiej, a serię porażek przerwało jeszcze w styczniu, dokładnie 31 remisując z Lazio 1:1. Następnie remis z Livorno i w końcu dwa zwycięstwa, z Genuą 3:2 i wyjazdowe z Ajaxem 1:2. W ekipie gospodarzy szpital wśród piłkarzy bramkostrzelnych: Marco Di Vaio i Henry Gimenez. Pierwszy nie zagra na 99%, drugi w ostateczności może zacząć mecz na ławce rezerwowych - pełnych 90 minut nie da rady rozegrać. Nieobecni są również: Mutarelli, Pisanu, Modesto i Lanny. Goście w porównaniu z poprzednimi meczami bez większych zmartwień. Juve walczy o europejskie puchary i jutro musi zwyciężyć.

Bologna: Viviano – Zenoni, Portanova, Moras, Raggi, Busce, Mudingayi, Guana, Casarini, Zalayeta, Adailton

Juventus: Buffon – Grygera, Legrottaglie, Chiellini, Salihamidzić, Felipe Melo, Marchisio, De Ceglie, Diego, Trezeguet, Del Piero

niedziela, 14 lutego 2010

Z kart historii cz.1.

Urodzony 1 lutego 1915r. w Stoke-on-Trent Sir Stanley Matthews był znaną i lubianą, piłkarską postacią w angielskiej piłce, choć nie tylko. Jako pierwszy został odznaczony nagrodą złotej piłki nadawaną przez tygodnik France Football. Jego nominalną pozycją było prawe skrzydło, na którym grał w większości spotkań. Jego technika i styl gry był podziwiany przez wszystkich fanów futbolu - w końcu doczekał się przydomku "Czarodziej dryblingu", na który zasługiwał jak mało kto.

Był trzecim synem lokalnego boksera - Jacka Matthewsa, zamieszkiwali jeden z domów w dzielnicy Hanley, przy ulicy Seymour Street. Ojciec chciał, by syn poszedł w jego ślady, jednak Stanleya bardziej od boksu interesowała piłka nożna.

Swoją piłkarską karierę rozpoczął w lokalnym klubie Stoke City, w roku 1932. W sezonie 32/33 wraz z klubem awansował z drugiej do pierwszej dywizji. W wieku 18 lat rozpoczął swoją przygodę z reprezentacją Anglii, dla której od pierwszych występów zdobywał bramki. W 1937 roku zdobył hat-tricka w wygranym meczu z Czechosłowacją 5:4. W tym samym sezonie rozpatrzał odejście ze swojego klubu, po zajęciu 17 pozycji w pierwszej dywizji. Nieco ponad 3000 fanów sprzeciwiło się takiej decyzji i Stanley postanowił zostać, mimo sporych ambicji i umiejętności.

W maju 1938 został powołany do reprezentacji na spotkanie z Niemcami, w Berlinie. Podczas przygotowań do meczu, do szatni zespołu brytyjskiego wszedł ponoć sam Adolf Hitler, który zakomunikował, iż zawodnicy angielscy muszą zasalutować nazistowskim gestem ku jego chwale. Werdykt był jeden - wszyscy zawodnicy zgodnie uznali to za obrazę i rzecz nie do wykonania. Padły ponoć słowa, że A.H. nazistowski gest może wsadzić sobie tam, gdzie światło nie dochodzi. Kilka minut później do szatni wtargnął jednak brytyjski ambasador w Berlinie - Sir Neville Henderson, który tłumaczył konieczność akceptacji wymogów niemieckiego wodza ze względu na wiszącą na włosku sytuację polityczną skonfliktowanych krajów. Niechętni zawodnicy pod naporami wyższych osobistości angielskich po przedyskutowaniu sytuacji zgodzili się wykonać ten gest. Mecz oglądało ponad 110 000 widzów, w tym osoby blisko związane z rządem Niemiec - Herman Goering i Joseph Goebbels. Anglikom ostatecznie po ciekawym spotkaniu udało się zwyciężyć w stosunku 6:3.

W okresie rozpoczęcia II WŚ, w Anglii zakazano rozgrywania spotkań piłkarskich. Dopiero 14 dnia września zezwolono na mecze towarzyskie z udziałem maksymalnie 8000 widzów. Kluby mogły grać tylko przeciwko drużynom, które znajdowały się nie dalej, niż 50 mil drogi. Stanley wziął udział w trzech towarzyskich spotkaniach: Blackpool, Manchester United i Arsenal. W czasie wojny służył w jednostkach Royal Air Force.

Kolejnym etapem jego kariery były stracone lata z niemałymi problemami, o których jednak informacji jest bardzo mało. Brak występów w reprezentacji zmusił go do podjęcia decyzji o przejściu do lepszego w tamtych czasach klubu - Blackpool. Cena, jaką Stoke otrzymało za Stanleya sięgnęła 11 500 funtów. W wieku 32 lat raczej żaden zawodnik w tamtym czasie nie mógł liczyć na taki transfer, za taką kwotę. Manager nowego klubu Matthewsa - Joe Smith był jednak zadowolony. Dołączył do zespołu, w którym grały znane osobistości, m.in. Hughie Kelly, Stan Mortensen, Harry Johnson i Bill Perry. Już w sezonie 47/48 wraz z drużyną awansował do finału FA Cup, po pewnych zwycięstwach nad Chester (4-0), Colchester United (5-0), Fulham (2-0), Tottenham Hotspur (3-1). W finale drużyna Stanleya przegrała jednak z Manchesterem United 4-2. Ten sezon mógł jednak zaliczyć do udanych, a za swoje występy otrzymał FWA nagrodę piłkarza roku w Anglii. Wkrótce odzyskał również miejsce w drużynie narodowej, z którą od razu zaliczył świetną passę: zwycięstwa ze Szkocją (2-0), Włochami (4-0), Irlandią Północną (6-2), Walią (1-0) i Szwajcarią (6-0).

Sezon 50/51 to znowu finał FA Cup i tym razem porażka z Newcastle United 2-0. Trzecia próba w ciągu pięciu lat nastąpiła w sezonie 52/53, gdzie Blacpool dotarło do finału wraz z Boltonem Wanderers. Drużyna Stanleya przegrywała już 3-1 do przerwy, jednak udało się doprowadzić do dogrywki (3-3). W doliczonym czasie gry udało się zdobyć gola na 4-3, a Blackpool osiągnęło swój cel, w końcu, po pięciu latach prób. W wieku 38 lat Stanley spełnił swoje marzenie o zdobyciu medalu, pucharu Fa Cup. W latach 55/56 Blackpool zakończyło sezon na drugim miejscu, a Matthews otrzymał nagrodę najlepszego europejskiego zawodnika sezonu - pierwszą w historii tej kategorii. Stan chciał grać zawsze, jednak w maju 1957 rozegrał swoje ostatnie spotkanie reprezentacyjne przeciwko Danii. Anglicy zwyciężyli 4-1, a ogólnie w 53 występach dla drużyny narodowej Matthews zdobył 11 bramek w 53 spotkaniach.

Klubową karierę kontynuował nadal, a w wieku 46 lat przeszedł do Stoke City chcąc pomóc klubowi w awansie do wyższej klasy rozgrywkowej. Rok po przejściu - 1962r. awansował ze Stoke do wyższej ligi, a sam Stanley wybrany został drugi raz w karierze piłkarzem roku.

Ostatnie historyczne spotkanie rozegrał w wieku 50 lat, dokładnie 6 lutego 1965. W czasie swojej kariery wystąpił w 701 meczach ligowych i pucharowych oraz zdobył 71 bramek. Za zasługi dla sportu otrzymał tytuł szlachecki.

Przygodę ze sportem kontynuował jako manager stołecznego rywala Stoke - Port Vale. Przez 3 lata robił co mógł, a po tym czasie został zwolniony z pracy za rzekome nielegalne wypłaty pieniędzy dla zawodników. Port Vale miało zostać wyrzucone z Football League, jednak przywrócono ich do ligi.

Po mało udanej przygodzie z trenowaniem ogłosił, że zbyt wcześnie skończył karierę i postanowił dołączyć do maltańskiej ekipy Hibernians. Trenował również w RPA i Kanadzie ostatecznie kończąc karierę na Malcie.

Za swoje zasługi niedaleko Britannia Stadium (Stoke City) został wybudowany pomnik na jego cześć.

23 lutego 2000 świat obległa informacja o jego śmierci. Do dziś dnia funkcjonuje fundacja pod jego patronatem, która pomaga młodzieży spełniać swoje zawodowe marzenia.